Oczami Emilly.
- Daj spokój, Harry! Przecież nic mi nie jest!
- Nie dyskutuj tylko czekaj na mnie.
- Ja idę tylko do szkoły zanieść głupie papiery. Kochanie, spacer mi dobrze zrobi.
- No, w porządku... Ale masz na siebie uważać, ok? - Nasze czoła się stykały. Jego zielone paczadła gapiły się wprost na mnie. Trochę się speszyłam...
- No, już! Koniec! Muszę iść!
- Tylko nie bądź długo!
- Yhym...
Dokładnie dzisiaj mijają 2 tygodnie od wypadku. W przeciwieństwie do Matt'a czuję się dobrze. Chłopak strasznie się załamał. Nie dziwię się. Wiem, jak to jest stracić drugą połówkę. Współczuję mu. Razem z Harry'm postanowiliśmy zamieszkać ze sobą. Długo zastanawiałam się czy to jest dobry pomysł. Poczucie samotności dawało mi się we znaki, dlatego zgodziłam się. Przez ostatnie tygodnie Harry nie odstępował mnie, ani na krok. To bardzo miłe, ale nieco wkurzające. Przecież nic mi się nie stało. Owszem straciłam sporo krwi, ale czy to jest powód, żeby opiekować się mną, jak dzieckiem? W sumie to... tylko on mi został, więc nie powinnam narzekać. Mama pojechała do USA. Miała tylko porozmawiać z ojcem... Jakby na świecie nie było telefonów. Mam wrażenie, że rodzice coś przede mną ukrywają. Nie mam pojęcia co? Może ciąża mamy jest zagrożona? To staję się coraz dziwniejsze. Wakacje dobiegają końca. Musze zanieść papiery. Właśnie dlatego idę do szkoły. Idąc uliczkami Londynu, dotarło do mnie, że w ogóle nie znam tego miasta. Mam nadzieję, że kiedyś zwiedzę je całe. Nagle poczułam, jak ktoś łapie mnie za rękę. Zatrzymałam się nie wiedząc, co mam zrobić. A jeśli to jakiś zboczeniec? Przerażona, szybko się odwróciłam. Na widok tego człowieka, odetchnęłam z ulgą.
- Dzień Dobry! Poznajesz mnie?
- Tak... Musiałeś mnie wystraszyć?
- Chciałem Cie zaskoczyć!
- George? Prawda? - Nie byłam pewna, co do jego imienia.
- Pamiętasz!
- Haha. Tak... więc dokąd zmierzasz? - Zapytałam.
- Tutaj do szkoły.
- Naprawdę? To tak samo, jak ja! Idę się zapisać.
- A na jaki profil? - Zapytał się mnie George.
- Historia sztuki.
- Obyśmy byli w jednej klasie. - Odpowiedział entuzjastycznie chłopak.
- O zapowiada się fajnie.
- Mam pomysł!
- Jaki?- Zapytałam z zaciekawieniem.
- Zaniesiemy papiery, a potem zabieram Cię do kawiarni. Co Ty na to?
- Emm... chętnie, ale...
- Żadne ale! Idziemy i koniec!
- Wejdźmy najpierw do szkoły.
- Ok.
Oczami Harry'ego.
Tak, więc mieszkam z Emilly. Oczywiście dopóki jej rodzice nie wrócą. Ostatnio ciągle zastanawiam się, czy nie powiedzieć jej o tym ,co usłyszałem w szpitalu. Już kilka razy chciałem poruszyć ten temat, ale bałem się. Po chwili zadzwonił dzwonek do drzwi. Czyżby to Emilly? - Pomyślałem. Ruszyłem swoje zacne cztery litery i poszedłem otworzyć jej drzwi.
- Dzień Dobry. - Powiedziała kobieta w średnim wieku.
- Dobry. - Odpowiedziałem zaskoczony. - W czym mogę Pani pomóc?
- Czy zastałam Emilly?
- A kim Pani jest? - Obawiałem się jednego! Modliłem się, żeby nie była jej matką.
- Czy mogę Tobie zaufać? - Nie wiedziałem, co mam odpowiedzieć.
- Oczywiście. - Nie wiem, czy dobrze zrobiłem.
- Mogę wejść?
- Proszę! Zapraszam.
Oczami Emilly.
- Już myślałam, że mnie nie przyjmą.
- Czemu? Przecież miałaś dobre świadectwo.
- Ta baba dziwnie się na mnie patrzyła.
- Coś mi się wydaję, że nie na Ciebie tylko na mnie. - Powiedział mój towarzysz.
- Aaa... zapomniałabym! Jak tam w programie?
- Wszystko w porządku. Tylko próby są męczące.
- To zrozumiałe.
- To co... kawiarnia, czy kino?
- Obawiam się, że dzisiaj nic z tego nie będzie.. Musze wracać do domu... Przepraszam. Zapomniałam wyciszyć telefon. Mogę odebrać? - Dźwięk mojej ulubionej piosenki wydobywał się z mojej torebki.
- Jasne.
- Coś się stało, Harry?
- Nie! Czy coś musi się stać, żebym mógł zadzwonić do swojej dziewczyny?
- Oczywiście, że nie.
- Za ile będziesz? - Spytał.
- Właściwie to mogłabym już wracać, ale chyba przejdę się ze znajomym do kawiarni.
- Ok. Daj znać, to przyjadę po Ciebie.
- Okey. Harry?
- Tak?
- A już nic. Nieważne! Pa!
- Pa.
Oczami Harry'ego.
- W porządku. Możemy spokojnie rozmawiać.
- Wspaniale! To plan jest taki...
rozdział jest super !! czekam co się stanie odnośnie matki ;)
OdpowiedzUsuńFajny blog :) śliczne tło i szablon :> a rozdział bardzo fajny <3
OdpowiedzUsuńŚwietny, aleeeeeeeeee dlaczego taki krótki?! Dodawaj jak najczęściej, bo nie mogę się doczekać ♥.
OdpowiedzUsuńzagadkowe... pisz szybko następną część bo jestem ciekawa co się dalej wydarzy! <3
OdpowiedzUsuńaaaaaaa BOSKI ! <3 ciekawe co to za babka przyszła do Hazzy ;)
OdpowiedzUsuń