- Emilly? Co Ty tutaj robisz? - Nadal, był zaskoczony.
- Przyjechałam z rodzicami, bo zostali zaproszeni. O Boże! Harry, jak to możliwe? Nie, no po prostu nie wierzę! Ja chyba śnię! Niech mnie ktoś uszczypnie!
- Ja chyba też.
- Auuuć! To bolało! - Uszczypnął mnie jakiś chłopak w bluzce z paski. Coś mi się zdaję, że będę z nim toczyć walkę! Paski są tylko moje!
- To wy się znacie? Znaczy, widzieliście się w ciągu tych kilkunastu lat? - Zapytała się zdziwiona Gemma.
- Emmm... poznaliśmy się w barze. - Zaczął Harry, trzymając ręce za głową.
- Podeszłam do baru, żeby się czegoś napić i wtedy zobaczyłam Harry'ego, który nie kulturalnie się zachował.
- Wcale, że NIE!
- No, jasne! To niby kto, nie chciał ściągnąć kaptura?
- Nie mogłem tego zrobić, bo fanki mogły by mnie zobaczyć.
- Fanki? Jakie fanki?
- Ej, stary miałeś rację! Ona nic o nas nie wiem. - Wyszeptał pewien mulat. - Pozostali patrzyli się na nas jak na idiotów. Nie dziwie się! To była dziwna sytuacja!
- To może, ja podam już obiad. - Zaproponowała Anne. Jesteście głodni?
- Strasznie! - Powiedziałam równocześnie z jakimś farbowanym blondaskiem. Hmm... całkiem ładnym blondynem.
- Emilly? Na prawdę nigdy nie słyszałaś o One Direction?
- To tak się nazywacie?
- Yhyym...
- A jak powstaliście?
- Spotkaliśmy się w X- Factor. Każdy z nas liczył na solową karierę lecz później połączyli nas i od tamtej pory jesteśmy One Direction.
- A w której edycji występowaliście?
- W siódmej. - Powiedział mój paskowy wróg.
- Ahaa... Wow! Gratulacje!
- Dziękujemy. Wiesz, co? Dziwne uczucie, kiedy nowo poznana osoba nie chce od nas autografu. - Powiedział... właśnie kim on jest? Aaa... już wiem, chyba Liam.
- A kto powiedział, że nie chce autografu? - Przynajmniej, będę wiedziała jak mają na imię.
- A chcesz? - Zapytał, zdziwiony loczek.
- Pewnie, że chce! Wzbogacę nimi moją kolekcje.
- Ok, to później dostaniesz. prawda chłopcy? - Niestety, nie dostał odpowiedzi. Pozostała czwórka była tak zapatrzona we mnie, że nie zwrócili na niego uwagi.
- Czemu się na mnie gapicie? Chce jeść! Śniadanie nie jadłam, bo zaraz po pobudce musiałam jechać! - Wybuchłam. To jest na prawdę denerwujące, gdy ktoś przez dłuższą chwilę na Ciebie się gapi!
- Dobra, chłopcy ja też już zgłodniałem. Tak pięknie pachnie! Ohh... aż ślinka cieknie!
- Niall Ty zawsze jesteś głodny! - Ohh... to tak samo jak ja - Pomyślałam.
Wszyscy zaczęli jeść. Pani Cox na obiad przygotowała, jakieś mexykańskie danie. Nie pamiętam nazwy. Muszę przyznać, talent do gotowania ta kobieta ma! Pyszne to było! Po prostu palce lizać! Wszystko rozpływało się w ustach.
- Znakomite danie - Powiedziała moja mama.
- Tak? Na prawdę? Smakuję wam?
- I to bardzo - Dodałam.
- Przepis na Cuatelle dostałam od Harry'ego. On jest mistrzem kuchni! Najlepiej wychodzi mu potrawa z woka. To jego popisowe danie!
- Oj, mamo już , przestań - Widać było, że Harry się zarumienił. Czyżby nie lubił, gdy się go chwali?
- Emilly też kocha gotować. Często pomaga Gabi w kuchni. - Dodał tata.
- Pomagam tylko w tedy, kiedy robi leczo.
- Musiałaś to powiedzieć? Teraz przez Ciebie mam ochotę na leczo! - O jej... kto to był? Chyba ten głodomór. Oni wszyscy mylą mi się! Nawet nie przedstawili się. Muszę zapamiętywać ich imiona, gdy do siebie mówią. To jest trudne, bo muszę cały czas rozglądać na lewą i prawą stronę i tak w kółko. .Już mnie oczy od tego bolą!
- Następnym razem Harry i Emilly rządzą kuchnią! - Powiedziała rozpromieniona Anne.
- Mamo znalazłam ten album ze zdjęciami z dzieciństwa. Tylko po patrz na tych słodziaków. Tutaj na ławce w parku. Ohhh... i misio! Tylko nie mogę znaleźć zdjęć z łazienki.
- CO?! Z ŁAZIENKI?! - Krzykneliśmy równo razem z Harry'm.
- No, proszę was! To było 15 lat temu!
- I co z tego?! Nie chce, żebyś tych zdjęć pokazywała! Wstydzę się!
- Oj tam , oj tam! Muszę je znaleźć!
- To może opowiecie co u was słychać? - Zmieniła temat Anne. Dziękuję jej!
- Będziemy znowu rodzicami. - Ogłosili równo.
- OMG! Na prawdę?! Kochani nawet nie wiecie jak się cieszę! Moje gratulację!
- Dziękujemy.
- A który, to już miesiąc?
- Trzeci.
- O matko! To już was tylko dzieli pół roku od ujrzenia swojego bobaska! - No to się zaczęło... Rodzice potrafią tak gadać godzinami.
- To będziesz mieć braciszka lub siostrzyczkę?
- Harry masz dobry słuch?
- Jestem piosenkarzem, dlatego muszę mieć doskonały.
- No, właśnie to powinieneś słyszeć, to co powiedzieli moi rodzice. Ohh... tak będę mieć rodzeństwo.
- Ale będziesz miała fajnie.
- Czemu tak uważasz? Przecież masz siostrę. Na to wychodzi, że Ty też masz FAJNIE.
- Ale tylko pomyśl, że codziennie będziesz mogła przytulać takiego malutkiego skarbka. Z wiekiem przyzwyczaisz się do niego i pokochasz jak własne dziecko.
- Lubisz dzieci? - Zapytałam, chociaż doskonale wiedziałam, co odpowie.
- KOCHAM! Już nie mogę doczekać się jak zrobię sobie swoje!
- HAHA! XD Styles masz jeszcze sporo czasu. - Zaśmiałam się. Wiesz, nie musiałam się pytać, czy lubisz takie bąble bo to widać.
- Tak? Po czym?
- Twoje oczyy...
- Coś z nimi nie tak?
- Nie skądże! Po prostu, gdy mówisz o dzieciach to masz takie iskierki w oczach. I do tego ten uśmiech...
- Ahhh... zawstydzasz mnie!
- Haha... powinieneś być z tego dumny. Harry, to widać, że masz dobre serce. - Po tym jak powiedziałam, jego twarz zrobiła się jeszcze weselsza. Trzeba to przyznać! Ten chłopak ma nieziemski uśmiech! Równiutkie, białe zęby i szaro-zielone wielgaśne oczy dodają mu uroku. Już nie mówię o jego przesłodkich loczkach i dołeczkach. Od zawsze mam słabość do chłopców z lokami. Harry ma to coś, co przyciąga mnie do niego. On po prostu jest śliczny. Jeej! Ja to mam szczęście! Chłopak, który jest zajebisty jest moim przyjacielem z dzieciństwa. Dlaczego ja? Powinnam się cieszyć ale nie mogę. Harry to mój ideał... Niestety kiedyś ustaliłam sobie zasadę : "NIGDY! PRZENIGDY! NIE ZAKOCHUJ SIĘ W PRZYJACIELU!!!" I będę się zawsze temu trzymać. Mam nadzieję, że wytrzymam...
- Nie mogę w to uwierzyć, że Ty jesteś moją Emilly.
- Harry, ja nie jestem Twoja.
- Kiedyś byłaś. - Kiedyś... teraz na pewno nie - Pomyślałam.
- Pamiętasz coś z naszego dzieciństwa?
- Nie. Niestety nie, ale czasem, gdy przychodzą ponure dni, lubię posiedzieć sobie z kubkiem gorącej czekolady, przed ekranem telewizora i obejrzeć filmiki, na których jestem ze śliczną blondyneczką.
- Jeeejuu... teraz to ja nie wiem co mam powiedzieć. Nie uważasz, że to nie przypadek, że się spotkaliśmy?
- To przeznaczenie.
- Haha... też tak myślę.
- Może się przejdziemy?
- Chcesz tak zostawić swoich przyjaciół?
- Nawet nie zauważą jak sobie grzecznie pójdziemy.
- No, to chodźmy.
Istnieję, wiele dziwnych historii o przyjaźni. Ludzie spotykają się i po prostu zaczynają budować miedzy sobą więzły. W naszym przypadku jest inaczej. Nie mogę w to uwierzyć! To jest zbyt skomplikowane. Takie rzeczy są się tylko w filmach, a nie w codziennym życiu. Najlepsi przyjaciele, kiedyś się rozstają, bo zakładają rodziny, wyjeżdżają do innych krajów albo chcą skupić się tylko i wyłącznie na nauce lub karierze. Może los nas rozdzielił, żebyśmy się teraz lepiej do siebie zbliżyli? Wtedy byliśmy dziećmi. Liczyła się tylko wspólna zabawa. Teraz przyjaźń to coś więcej. Gdy zobaczyłam go po raz pierwszy (czyt. po tak długiej przerwie) doznałam szoku. Pomyślałam sobie: "To jest ON! To jest mój książę z bajki" Nie to, żebym się w nim zakochała... Nie ma takiej opcji! Możemy być tylko przyjaciółmi.
- O czym teraz myślisz?
- O tym, że będę starszą siostrą, że poznałam starego, dobrego przyjaciela z dzieciństwa i o... miłości.
- Miłości? Masz chłopaka? - Tak myślałam, że oto się zapyta.
- Nie, nie mam.
- A chciałabyś go mieć?
- Oczywiście! Tylko to nie jest takie proste. Nie wolno traktować miłości jak zwykłego śmiecia. Trzeba się liczyć z uczuciami innych osób. Jeśli kogoś kochasz to musisz to czuć. Miłość jest, jak każda pora roku. Jest gorąca i pogodna, jak lato. Czasem może być zimna i ponura, jak zima. Rozkwita jak kwiat we wiosnę. A według mnie najgorzej jest w tedy, kiedy opada, jak wysuszony liść z drzewa w jesień. Miłością można się zarazić, jak zwykłą grypą! Wystarczy po patrzeć na zakochane pary, by poczuć pragnienie tego niesamowitego stanu, który bez żadnych problemów zawładnie naszymi ciałami i sercami. Miłość to obszerne słowo! Niema jednej definicji. Widzisz, tu na świecie są tacy, którzy kochają się i muszą się spotkać, aby się ominąć.
- Proszę, nie przestawaj mówić. Umm...nie wiem, co mam powiedzieć! Jesteś wyjątkową osobą. Tak łatwo mówisz o uczuciach. Powinnaś to, gdzieś zapisywać. Pokazać to światu.
- Wystarczy mi to, co piszę dla siebie.
- Dużo piszesz?
- Mam już na swoim koncie 2 opowieści, kilkanaście wierszy i tysiące tekstów piosenek.
- Słyszałem, jak śpiewasz. Nie jedna dziewczyna po zazdrościła by Ci głosu.
- Eee...tam, przesadzasz Są lepsi.
- Przesada, jest prawdą, która straciła cierpliwość.
- Emm... i tutaj już nie mam argumentów. Wygrałeś!
- Zabrakło Ci argumentów? Tobie? Jeszcze, wczoraj mówiłaś, że jestem głupi a teraz?
- Jednak nie jesteś aż tak bardzo głupi.
- Haha! Dziękuję. Chyba zapiszę to sobie w kalendarzu, na wypadek, gdybyś kiedyś nie wierzyła w to co przed chwilą powiedziałaś.
- Jak, chcesz! Ja teraz nie chce o niczym myśleć! Harry, tylko spójrz, jak tu pięknie! Słońce, pragnie rozświetlić cały ten park. Ptaki ćwierkają, aby dać sygnał, że nie jest tutaj wcale tak pusto. Wiewiórki! Ooo widzisz je? Myślisz, niby czemu widzimy je, biegające po trawie i drzewach? One chcą być w centrum uwagi. W każdej rzeczy, roślinie i zwierzęciu znajdziemy to co ludzkie.
- Może to zabrzmi głupio ale nigdy nie spotkałem tak mądrej osoby, jak Ty.
- Nie jestem mądra! Po prostu myślę, że ludzie nie zwracają uwagi na tak istotne rzeczy.
- Jesteś, wyjątkowa.
- Nie przesadzaj!
- Ale to jest czysta PRAWDA! Jesteś inna niż wszystkie dziewczyny. Umiesz nieźle zaszaleć, zażartować, jesteś rozrywkowa ale jednocześnie jesteś bardzo rozsądna i mądra. I powiedz mi, jak to możliwe, że jesteś tak śliczna.
- Harry! To już wielka przesada! Nie jestem śliczna! Skąd Ci to w ogóle przyszło do głowy?! - Nienawidzę, jak ktoś mi komplementuję! Czuję się wtedy niezręcznie!
- Emilly, wierz mi, że ja się dobrze znam na dziewczynach...
- Wracajmy lepiej już do domu.
- Masz rację, chłopcy pewnie się o nas martwią!
Po 20 minutach dotarliśmy do posiadłości mamy Harry'ego. Weszliśmy i wszystko wyglądało, tak jak przed wyjściem. Rodzice byli pochłonięci rozmową a pozostali członkowie 1D grali w jakąś grę.
- Idę na chwile na górę, zaraz wrócę.
- Ok. - Powiedziałam, i udałam się do salonu.
- Ooo Em! Właśnie o Tobie mówiliśmy.
- Tak? A można wiedzieć, w jakim celu?
- Doszliśmy to wniosku, że bardzo z Harry'm do siebie pasujecie.
- Słucham?
- Nie zrozum mnie, źle. Ja po prostu mam dość wszystkich romansów Harry'ego ze starymi babami. Mam nadzieję, gdy Harry w końcu dojrzeję do poważnego związku , będzie dobrym partnerem.
- Anne nie martw się! Nim się obejrzysz to przyjdzie do Ciebie z nażyczoną.
- Było by miło, gdyby ta szczęściara była młodsza ode mnie.
- Oj, nie przesadzaj, będziesz na pewno miała piękną, młodą synową. Anne, my po mału będziemy się zbierać.
- Już? Dopiero jest 21.
- Tom jutro leci do Stanów, bo będzie przeprowadzał przeszczep serca.
- Ahaa... rozumiem. Nasz, kochany doktorek, musi się wyspać. A Ty Emilly? Może zostaniesz u nas na noc? Chłopaki zostają w domu, bo ja jadę na kolację. - Yhyymm... czyli miałabym być z nimi sama w domu? Nigdy w życiu! Ja chce żyć!
- No, nie wiem.
- Zgódź się. - Poczułam oddech na na mojej szyi. Tak! To był Harry.
- No, dobrze! Zaryzykuję i zostanę.
- I to mi się podoba. - Wyszeptał mi do ucha.
- To my strasznie, dziękujemy za mile spędzony czas.
- Ja też! Odwiedzajcie nas częściej!
- Obiecujemy!
- Trzymam was za słowo.
- Dobranoc!
- Dobranoc, kochani! - Wspomniałam już, że bardzo polubiłam Anne? Chyba nie... cóż to bardzo pogodna kobieta. Jest identyczna, jak Harry. Chyba wiem po kim Harry odziedziczył urodę.
10 minut później.
- Harry! Błagam Cie dziecko, tylko nie spalcie mi domu, dobrze? Pamiętasz, co było kilka miesięcy temu!
- Dobrze, mamo! Będę grzeczny. To się nigdy nie powtórzy.
- No, dobrze. Jak coś by się stało, to masz od razu do mnie zadzwonić, ok?
- Oczywiście! KOCHAM CIĘ MAMO!
- Ja Ciebie też synku.
- Mogę wiedzieć, co się wydarzyło kilka miesięcy temu?
- Jasne! Byliśmy z chłopakami sami w domu. Była podobna sytuacja, jak dzisiaj. Mądry Lou, postanowił zrobić popcorn. Włączył mikrofalę, włożył do niej popcorn i po kilku minutach miał ją wyłączyć. Lecz tak się nie stało. Louis zapomniał o tym i poszedł sobie do dziewczyny. My graliśmy sobie w karty, gdy nagle poczuliśmy zapach spalenizny. Na początku myśleliśmy, że to z dworu. Potem Niall, zgłodniał i poszedł sobie zrobić kanapkę. Po chwili usłyszeliśmy, jak woła : "POŻAR, POŻAR!!!" Przybiegliśmy do niego. Biedaczek, był tak wystraszony, że zapomniał o głodzie, a co do kuchni. Była cała czarna od dymu. Od tamtej pory, gdy jesteśmy u mojej mamy, ona nigdy nas już nie zostawia.
- A dzisiaj, to jakieś święto jest?
- Nie, Poszła na randkę, wiec miała dobry humor.
- Ahaa... to teraz nie wiem, czy dobrze zrobiłam,zgadzając się tutaj zostać na noc. Może lepiej będzie jak wrócę do domu.
- Nie ma mowy!
- Zabronisz mi?
- TAK!
- NO CHYBA NIE!
- A WŁAŚNIE, ŻE TAK!
- Haroldzie, jestem już dużą dziewczynką, mogę robić co tylko mi się podoba.
- Witaj w klubie. I tak Cie nie wypuszczę!
- Założymy się, że wypuścisz?
- O co?
- Hmm... jeśli zdołam wyjść z domu, to Ty stawiasz jutro lody.
- Ok. A jeśli ja wygram, to spędzisz, ze mną cały dzień. I będziesz robiła to, co będę Ci kazał, ok?
- Nie za dużo sobie pozwalasz?
- Umowa stoi?
- Ok.
- Dobra, masz 10 sekund na ucieczkę.
- TYLKO 10?!
- Yhyym!
- Dobra!
- 3...2...1 START!
- NIE ZŁAPIESZ MNIE!
- TO SIĘ OKAŻĘ!
- 10,9,8,7,6...
- NIE TAK SZYBKO!!!
- 5,4,3,2,1 UCIEKAJ, BO JAK CIE ZŁAPIĘ TO PORWĘ CIE I ZANIOSĘ CIE DO MOJEGO POKOJU I .... - Biegłam, jak najszybciej tylko mogłam. Już widziałam drzwi... aż nagle potknęłam się o... KANAPKĘ?!
- I mam Cię! Teraz nie uciekniesz! WYGRAŁEM!
- Z tą bolącą kostką na pewno daleko był uciekła.
- A co się stało? Co sobie zrobiłaś?
- Przez tą KANAPKĘ! Co ona tutaj w ogóle robi?!
- Pewnie, Niall'owi wypadła z kieszeni.
- Co?! Z kieszeni?!
- Tak. Trzeba zabezpieczać się, bo nigdy nie wiadomo, kiedy zgłodniejesz.
- Yhyy... auuuuć!
- Bardzo boli?
- Strasznie.
- Daj! Pomasuję Ci.
- Hahaha... skoro nalegasz to proszę bardzo. - Ohh... nie ma to, jak masaż w wykonaniu Styles's.
- Pomaga?
- Ohh... tak! Jesteś wspaniały, wiesz?
- Oczywiście. Dasz radę iść?
- Obawiam się, że raczej nie. Ej! Co robisz?!
- Jak to co?! Zanoszę Cie do salonu.
- Żartujesz? Nie udźwigniesz mnie!
- Niby czemu? Jesteś chuda, jak patyk!
- Rozumiem, że to miał być komplement?
- Tak.
- Ok. Haroldzie, Ty też jesteś chudy, wiec mnie nie obrażaj!
- Dobra, spadamy stąd!
- Hahahaha!
- Czemu się śmiejesz?
- Boo... tak fajnie podskakuję! Hhahaha.
- I to Cie śmieszy?
- Taaak!
- Lubisz się śmiać?
- Tylko wtedy, gdy mama powód.
- Dziwne... przed chwilą możliwe, że skręciłaś kostkę a Ty się śmiejesz!
- Haha! Ty mnie jeszcze nie znasz!
- Ale poznam?
- Jak chcesz, to tak!
- Zapoznam Cie teraz c chłopcami.
- Ok. - Jak ja dawno nie wskakiwałam komuś na barana! Kiedyś było fajnie ale teraz jest jeszcze lepiej!!! Harry musi być na prawdę silny! Jestem szczupła, ale jednocześnie wysoka, co wiąże się z tym, że trochę ważę. Czyżby pan Styles chodził regularnie na siłownie? Chyba tak, bo jest taki napakowany. Dochodziliśmy do salonu. Zaciekawiły mnie jego włosy. KOCHAM LOCZKI! Dotknąć, czy nie dotknąć? Tak strasznie mnie korci, żeby zrobić mu afro! Haha! No, nie mogę się ogarnąć!
- Ejjj! Co, Ty robisz??? Zostaw moje włosy!
- Hhahaha! Ale czeeemu? One są takie faaajne!
- No, właśnie są!
- Zaraz będziesz miał siano! Hhah. - Zaczęłam, ciągnąć go za te zacne włoski. Strasznie się kręcił! Nie było łatwo!
- Emilly!!! BŁAAAGAM!!!
- Styles! Będziesz pięknie wyglądał! - Powiedziałam ledwo przez śmiech!
- TY SADYSTKO!
- HAHA! TROCHĘ PRZESADZASZ!
- DOSYĆ TEGO!!! ZŁAŚ ZE MNIE!!!
- Jak, chcesz! Będziesz miał mnie na sumieniu, jak ktoś mnie porwie!
- Yyy... jesteś w domu.
- No i? Nie wierzysz w wampiry?!
- Nie! Za to wierzę w podłe wiedźmy takie jak TY!
- Ohhh... nazywasz mnie WIEDŹMĄ?! OGRZE???!!!
- CO? CZY JA JESTEM GRUBY I ZIELONY?
- Nie, no w sumie to nie możesz być ogrem! Masz włosy! Ale spokojnie! Możesz nim zostać!
- Ahaa?! Wyczarujesz jakiś magiczny eliksir po, którym stanę się zielony?
- Czytasz mi w myślach! Tylko nie wiem co mam zrobić z tymi kłakami?! OOO JUŻ WIEM! TO BĘDZIE PROSTE!!! NOŻYCZKAMI WSZYSTKO MOŻNA ZDZIAŁAĆ!!! HAHAH
- ODEJDŹ ODE MNIE! Bierz miotłę i leć do Harry'ego Potter'a!!! Pomyliłaś osoby!
- Ojj... nie! Nie pomyliłam się! Nie jesteś ślepy i nie nosisz okularów, prawda?
- ZOBACZYSZ! SPALE CIE NA STOSIE!!!
- To, gdzie trzymasz nożyczki?
- NIE! Ja się Ciebie bojee!
- Ejjj!!!!!! No, weź nie uciekaj!
Oczami Harry'ego.
BOŻE!!! BOŻE! BOŻE!!!! MOJE LOCZUSIE!!! CO TA WIEDŹMA Z NIMI ZROBIŁA??!!
- Yyy... Harry? Ładna fryzura!
- Ratujcie mniee!
- Przed czym?
- Przed... NIE! JUŻ PO MNIE!
- Harruś! Patrz, co Tutaj mam!
- WOW! Harry, masz domową wizytę fryzjera? - Zaśmiał się Niall.
- Haha! O co wam poszło? - Dopytywał się Liam.
- Emilly, skręciła kostkę, dlatego postanowiłem ją zanieść tutaj. Zaciekawiły ją moje włosy no i... ZROBIŁA TO!!!
- Uuuu... trzeba będzie Cie obciąć! - Powiedział Lou.
- Harry? Mówisz, że ona skręciła kostkę?
- No, tak.
- To czemu ona goniła Cie teraz, nie kulejąc? - Zapytał się Zayn.
- Ja... już mi lepiej! - Zaczęła się tłumaczyć!
- OSZZZ... TY JĘDZO!!! OKŁAMAŁAŚ MNIE!
- NIE!!! JA?! NO CO TY!!!
- UDAWAŁAŚ! JUŻ NIE ŻYJESZ!
- Alee.... Harry!!! NIE TYLKO NIE ŁASKOTKI! ROOOZUMIESZ?! NIEE!
- Sprawie, że zesikasz się ze śmiechu! Hahah - Powiedział, złowieszczo się śmiejąc!
- Ejj!!! Pomóżcie mi! Hahahahha! Nie mogę!!!
- Dobra, Harry! Zostaw już ją, bo będzie plama na dywanie.
- Ohhh... dziękujee.
- To chłopaki! Przedstawiam wam czarownicę Emilly.

.jpg)
Hahahah, taaak! Czekam na nowy rozdział! C:
OdpowiedzUsuńhaahhahaa śmiałam się mometami do monitora, więc nie wiem co o mnie pomyśli mój brat :D.
OdpowiedzUsuńCzekam na nowy rozdział .<3
super !! dodawaj jak najszybciej nowy rozdział bo ja cb spalę na stosie ! :)
OdpowiedzUsuńNo nareszcie nie ma tu nic o mnie... to aż dziwne O_o hahahahahahhahahahahahahhahahahahahahhahahahahahhahahahahahahahahhahaha
OdpowiedzUsuńHahahaha świetne. XD Pisz szybko następny. ;DD
OdpowiedzUsuńHahahahahahaha. xD
OdpowiedzUsuńRozdział rozwala. ;D
Przeczytam bloga do końca i zostawię komentarz pod ostatnim rozdziałem. ;)